2016-04-28

Historia warta pióra

Dla poprawy „ducha” – jeszcze ciepła, krótka opowiastka.
Zadzwoniła do nas wczoraj Pani nauczycielka Kasia z informacją, że jej 10-cio letnia uczennica od pięciu dni chodzi do lasu opiekować się jakimś zwierzakiem, któremu !wystają połamane kości!. Zwierze to jest duże i ma zakrzywiony dziób.
W pierwszej chwili pomyślałem, że – ktoś coś, … przez kogoś… głuchy telefon… itp., ale…
Natychmiast wsiadamy w samochód, jedziemy do szkoły w gminnej wiosce nieopodal, rozmawiamy z nauczycielką i jej uczennicą i…
…i coraz bardziej nie chce nam się wierzyć. Dziecko opowiada, że chodzi od paru dni do pobliskiego lasku karmić jakiegoś ptaka, bo ten ma połamane skrzydło. Próbowała kogoś tematem zainteresować, ale ma 10 lat i nikt nie traktuje jej poważnie.
Idziemy… jakieś półtora kilometra dalej, dziecko skręca w las (bez ścieżki, ani żadnych śladów) po kolejnych 200 metrach – przystaje, zaczyna się rozglądać i wołać – „Soniaaa”
Z pod sporego dęba, spomiędzy korzeni „per pedes” wyszedł myszołów, wgramolił się na powalony konar i …
… i czekał, aż dziecko podejdzie i się z nim „przywita”. Dopiero jak zobaczył nas (szliśmy zaciekawieni lekko z niedowierzaniem jakieś 50 metrów z tyłu) spłoszył się i zaczął uciekać.
Finał jest taki (a może dopiero początek) – myszołów niestety ma trwale uszkodzone skrzydło (urwane w połowie), jest w doskonałej kondycji pomimo tego. Karmiony był przez te wszystkie dni prawidłowo (10-latka zaimponowała nam opowiadając oszczędnie co i jak robiła).
Zostaje w ośrodku na stałe, a dziewczynka…
…poruszyliśmy parę osób i szykujemy niespodziankę. Czekamy jeszcze na zgodę jej mamy (czy będziemy mogli sprawę”spersonalizować” i opowiedzieć trochę więcej).
Pomimo tak lakonicznego opisu mam nadzieję drogi czytelniku, że wyłowiłeś emocje jakie nam towarzyszą przy tej „historii”.
Uwierzcie – i to dziecko i ta krótka historyjka są tak fajne, pouczające i pełne morałów (nie tylko dobrych), że warto będzie o niej jeszcze napisać… i może coś jeszcze.
Pewny jestem, że to nie finał, a dopiero początek tej historii, ale jaki będzie koniec… i czy będzie?

~Marcin Marzec

Nasza fundacja jest organizacją wspierającą dzikie zwierzęta, utrzymujemy się z prowadzonych przez nas zajęć, warsztatów, oraz datków przekazywanych przez ludzi dobrej woli. Każdego dnia ratujemy pokrzywdzone zwierzęta, otaczając je odpowiednią opieką i leczeniem. Twoja pomoc jest dla nas bardzo ważna, to dzięki niej możemy sprawnie funkcjonować, dlatego nie bądź obojętny i pomóż nam pomagać.

Partnerzy fundacji

Dodaj komentarz

Aktualności

Ilość naszych "pacjentów" już przekroczyła kilka setek co wymusza na nas ciągły rozwój. Z własnej pracy coraz...
     Są takie dni kiedy lista osób, którym winniśmy podziękowania się wydłuża. W ośrodku fizycznie pracujemy...
Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś nam pomóc - od tego roku możesz to...
  • Polub nas

  • Ty też możesz pomóc

    Podobają Ci się efekty naszej pracy?
    Chciałbyś mieć swój wkład w realizacji prowadzonych przez nas projektów?
    Razem możemy znacznie więcej!!!

    Sprawdź jak możesz pomóc